piątek, 14 marca 2014

Miłosz I Sprawiedliwy...

Wytrwałość to ważna cecha, która bardzo przydaje się w codziennym życiu.
Dlatego, by zmotywować chłopaków do systematycznej pracy i aby zapanować nad ich wybrykami, wprowadziliśmy system punktowy: za pomoc w domowych obowiązkach i dobre zachowanie dodajemy punkty.
Za nieposłuszeństwo, rozrabianie, dokuczanie bratu lub inną niesubordynację - odejmujemy.
Każdy ma swoje konto punktowe.
Punkty można zamieniać na drobne nagrody.
Nagrody mogą być przeróżne, jest to dodatkowy czas na bajki, jakaś przysługa, czy słodycz:-) Pewnego razu Miłosz "zarobił" od mamy minusa z rana, najpewniej podczas zbierania się do szkoły.
Nastał wieczór.
Kolacja.
Miłego tak gryzło sumienie, że nie mógł wytrzymać i przypomniał mamie że ma minusa, o którym chyba zapomniała. Mama podziękowała mu za to przypomnienie i zaliczyła mu go do jego puli.
Miły się rozpłakał.
Dopiero wtedy zrozumieliśmy, że jego sumienność nie pozwoliła mu zataić tej informacji.
Miłoszek zyskał nasz podziw.
Minus ostatecznie nie został zaliczony...

poniedziałek, 3 lutego 2014

Obóz z Active Therapy

W niedzielę, 2 lutego zaczął się Miłoszkowi, jak również i innym niepełnosprawnym dzieciakom turnus "Narciarstwo bez barier " organizowany  przez Fundację "Wspólnym krokiem" wraz z Active Therapy.
Relacje miały być na bieżąco, niestety w miejscu naszego zakwaterowania niby dostęp Wi-Fi był, ale do internetu już niekoniecznie...
Po przyjeździe do domu też już była cała kolejka ważniejszych rzeczy do zrobienia z uspokajaniem stęsknionej siostrzyczki na czele, która pod naszą nieobecność  bardzo dała się naszej mamusi we znaki...
Z niemałym opóźnieniem więc postaramy się zrelacjonować jak przebiegał obóz narciarski w którym Miłosz brał udział...
Jeździł on na przemian na pierwszą i trzecią zmianę, tj. na godzinę 9:30 i 14:30.
Raj zjazdów trwał 1,5 godziny dziennie, 
gdyż było siedmioro dzieci i jeden dorosły w naszej grupie. Dla każdego instruktorzy musieli znaleźć oddzielnie czas..
Tutaj podziw i szacunek dla Pana Dominika i jego asystentki, Pani Moniki za to, że mieli na tyle siły by cały dzień przez tydzień jeździć z dzieciakami, dając im poczuć radość i frajdę z białego szaleństwa.
Trzeba mieć dobrą kondycję by wytrzymać całodzienne zjazdy, wie to chyba każdy amator nart lub deski...
Ale to nic w porównaniu z jazdą, gdy dodatkowo trzeba przez cały czas trzymać przed sobą fotel dualski, który z delikatną zawartością waży parędziesiąt kilogramów, manewrować nim i obchodzić się z nim ostrożnie...
Szacunek!
Wszyscy byli zadowoleni, co było widać podczas rozdania dyplomów dla uczestników obozu ostatniego dnia...
Niektórzy pewnie pomyślą: jaki jest sens by inwestować czas, siły i pieniądze w jazdę na nartach dla niepełnosprawnych dzieci?
Kto nie poczuł radości z jazdy na śniegu, nie zrozumie tego...
Radość naszych dzieci była dla nas wszystkich największą nagrodą.










sobota, 1 lutego 2014

English by Meuosh

Miły lubi często używać w życiu codziennym języka angielskiego, którego uczy się w szkole.
Trochę by się nam pochwalić swoimi postępami, trochę by go sobie utrwalić, wplatając różne słowa i sformułowania we właściwym kontekście.
Zapytany o coś, na co nie znał odpowiedzi odrzekł:
- I don't know..
A co to znaczy? - zapytaliśmy
- "Nie wiem".
- Dobrze - usłyszał Miły - A jak w takim razie będzie po angielsku "wiem"?
- I don't yes!! - odrzekł z satysfakcją nasz anglista... ;-)))

czwartek, 30 stycznia 2014

Retrospekcja pierwszego półrocza pierwszej klasy- pobieżny rzut okiem...

To półrocze było wyjątkowo pracowite i wiele się w nim wydarzyło rzeczy wyjątkowych, które pozostawiają po sobie ślad na całe życie.
Krótko i chronologicznie:

Na początek - rehabilitacja w domu.
Ważny etap w życiu Miłosza.
Zamiast my ciągle jeździć z miejsca na  miejsce, tracić czas, paliwo i pieniądze, to rehabilitacja przyjeżdża do Miłosza pod postacią Pani Madzi już od wakacji.
W dodatku okazuje się że Pani Madzia jest nie lada ekspertem- stojący dotąd niemal w miejscu pod względem postępów w rehabilitacji Miły nagle zaczyna je robić! 
Jest też prawdziwą skarbnicą wiedzy o rehabilitacji i zasadach właściwego postępowania z dziećmi.



Druga sprawa - zmiana szkoły, decyzja ważna, rzec by można z całą odpowiedzialnością, strategiczna jeśli chodzi o wpływ na losy młodego człowieka. 
Nowi koledzy, koleżanki i grono pedagogiczne, którzy serdecznie przyjęli naszego pierwszaka..
Rehabilitacja w programie zajęć, czasem też można dla odmiany i relaksu w piłeczkach pohasać...
  

 No i najważniejsze w szkole dla takiego łasucha- stołówka! :-) Mniam!!









 Trzecia sprawa, jakże ważna, która bardzo mocno zaangażowała nas oraz wszystkich Ludzi Dobrej Woli, którym nieobcy  był los Miłoszka- walka z czasem o środki na NF Walkera..
Na filmikach z wcześniejszych postów widać że Wasza pomoc nie poszła na marne. Tak jak obiecaliśmy, Miły korzysta ze sprzętu - śmigał nim 2-3 razy tygodniowo w budynku swojej szkoły w ramach rehabilitacji, a także po domu i okolicy, lecz tam nie ma aż tyle miejsca co w szkole.. 




Po ćwiczeniach Miły niemal zawsze wygląda tak:










Czwarta sprawa, Miłoszkowi w Nowy Rok urodziła się siostrzyczka.
Wszyscy się nią bardzo cieszymy, Miły nieraz asystuje i pomaga przy jej kąpieli..




To tyle najważniejszych spraw z tego półrocza...

środa, 15 stycznia 2014

być albo nie być...

Czas leci jak szalony i ani się nie obejrzeliśmy jak z naszego malutkiego Miłoszka wyrósł duży chłopiec. Zauważamy to dopiero teraz, kiedy mamy w domu takie maleństwo, całkowicie zależne od nas, którego komunikaty wyrażane płaczem musimy właściwie interpretować, aby zaspokoić jego niezbędne potrzeby. Miły to już duży chłopak, który chciałby się usamodzielnić. Nasza walka o to trwa już prawie siedem lat. Po drodze wiele się nauczyliśmy, wiele widzieliśmy, czasem chciałoby się zacząć tę drogę od nowa, aby dać z siebie więcej, aby zapewnić mu dostęp do lepszej rehabilitacji, z drugiej strony czuje się ulgę, że te ciężkie chwile kiedy Miły był mały mamy już za sobą.. I z perspektywy czasu człowiek tylko zastanawia się jak to przetrwaliśmy...jak przetrwała nasz rodzina. Wówczas zawsze dochodzę do wniosku, że Bóg daje nam tyle ile jesteśmy w stanie unieść, i że człowiek który kocha jest w stanie znieść więcej.. Patrząc teraz na nasze maleństwo, które  śpi spokojnie mimo szalejących wokół braci, zaczynam się zastanawiać co czuł Miłoszek gdy był taki mały, musiał cierpieć z nadmiaru napięcia a może i ciśnienia w główce czy innych zmian..prawie nie sypiał, budził go najmniejszy szelest, nie był w stanie wytrzymać w foteliku samochodowym, ciągle płakał, nie tolerował nikogo kto mógłby go uśpić, prócz mamy... zresztą miał tak gdzieś do 4 roku życia. Rehabilitacja przyniosła mu ulgę, gdy po zakończonych ćwiczeniach brałam go na ręce, był dwa razy lżejszy, bo bez zbędnego napięcia mięśniowego. Nie da się opisać tego co przeżyliśmy, tym bardziej cieszymy się z tego jaki kochany wyrósł z niego chłopiec, który mimo ogromnych ograniczeń ruchowych jest mądrym, wesołym chłopcem z niezawodną pamięcią i poczuciem humoru:-)
Nadal w jego życiu, najważniejszym elementem jest rehabilitacja, w której każdy przestój odbija się na jego zdrowiu. Tylko dzięki bezinteresownej pomocy wielu osób, Miły może regularnie ćwiczyć z profesjonalną terapeutką Ndt Bobath. Odkąd Miły rozpoczął ćwiczenia domowe, poczynił ogromne postępy, najważniejszym z nich jest umiejętność dłuższego utrzymania się w pozycji na czworakach samodzielnie, oraz samodzielne siedzenie po turecku, dopóki sobie nie uświadomi że nikt go nie trzyma lub się nie wystraszy:-) zaczął też o wiele lepiej chodzić prowadzony, bardzo pomaga, wymaga coraz mniejszego podtrzymywania, ładniej przekręca się na boki, nie ustaje w próbach samodzielnego jedzenia, oraz ćwiczeniach manualnych dłoni. Dla nas to ogromna radość, i choć to mozolna praca wierzymy że dzięki rehabilitacji, którą ma obecnie trzy razy w tygodniu po 1,5godziny, Miły osiągnie samodzielność w przyszłości.
Wszystko to co Miły dotychczas osiągnął zawdzięczamy darczyńcom, dzięki którym Miły może korzystać z kosztownej rehabilitacji i terapii logopedycznej.To dzięki Wam ubiegły rok Miłoszek systematycznie ćwiczył i poczynił tak duże postępy. Po raz kolejny ośmielamy się Was prosić o przekazanie Miłoszkowi 1% podatku, dla nas bowiem znaczy to tak wiele, że trudno opisać to słowami. Dla Miłoszka jest to  "być albo nie być"- sprawnym...




niedziela, 12 stycznia 2014

Wielka Orkiestra

Dziś 22-gi finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
A zatem nadarzyła się sposobność by wspomóc swoją kropelką pomocy to szczytne dzieło pomocy tym, którzy tego najbardziej potrzebują - chorym dzieciom i starszym osobom.
W tym roku nasza skromna wpłata miała dla nas wymiar szczególny, gdyż była symboliczną odpowiedzią na pomoc, jakiej udzieliła nam jako jedna z nielicznych Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w dofinansowaniu zakupu NF Walkera dla Miłoszka.
Toteż on, jako beneficjent tej pomocy wrzucał pieniądze by pomagały innym potrzebującym...

czwartek, 9 stycznia 2014

Pan Józek, hodowca kurczaków.. ;-)

Ten rok już od samego początku pełen jest niespodzianek.
Aura płata nam miłe figle (+11°C i więcej na początku stycznia może i nie dziwi nikogo w Nowej Zelandii, ale tutaj raczej normą nie jest, choć i to powoli się zmienia...)
Nic więc dziwnego że skoro my, ludzie, jesteśmy zaskoczeni to przyroda jest zdezorientowana.
Przykładów można by przytoczyć mnóstwo - to jakieś roślinki owocują, to motylki lub inne zwierzątka budzą się ze snu..
Nic dziwnego, one mają tak że jak jest ciepło to znaczy że jest to ta pora gdy trzeba pomyśleć o przedłużeniu gatunku..
Tak samo też zapewne pomyślała sobie kwoka, która tuż po Nowym Roku wysiedziała małe kurczątka.. :-)
Nasz Miłośnik zwierząt przejął oczywiście opiekę nad nimi...
Od razu nazwaliśmy go "Pan Józek, hodowca kurczaków"