
piątek, 8 lipca 2016
Wakacje

niedziela, 26 czerwca 2016
Zakończenie roku szkolnego
Po wszystkich uroczystościach i rozdaniu świadectw Miły z nieskrywaną radością rozpoczął wakacje. Nie będzie to całkowite lenistwo o czym dowiecie się już w następnym wpisie :-)
Poza tym nasz mały celebryta miał okazję wziąć udział w sesji zdjęciowej, z której fotki zamieszczam poniżej. Dziękujemy drogerii Douglas za zaproszenie i cudowne fotografie Miłoszka :-)
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Dzień jak codzień
Codzień ogarniając poranek, myślę jakie zadania czekają mnie tego dnia. Planuje co muszę zrobić i o której żeby zdążyć przed przyjazdem Miłosza ze szkoły.
I tak: prace polowe typu ogródek, są możliwe do zrobienia z dwulatką. Zakupy także, choć trwa to dłużej i kosztuje nieco więcej stresu. Załatwienia typu poczta, urząd, jak wyżej. W obu tych sprawach należy jednak wyrobić się przed południem, z dwóch powodów. Po pierwsze żeby zdążyć przygotować obiad, a po drugie, żeby wspomniana dwulatka nie zasnęła w aucie, bo wtedy czeka mnie dźwiganie bezwładnej, śpiącej 14 kilowej dziewczynki i niewiele lżejszych zakupów :-( Czyli bez szans.. Sprzątanie czy gotowanie na obecny czas nie jest realne w towarzystwie ruchliwej istoty, która najchętniej cały dzień spędziłaby na podwórku i w dodatku nie swoim , tylko swej przyjaciółki :-) Należy się więc z tym wyrobić kiedy człowieczek ucina sobie południowa drzemkę. Niestety zahacza ona o przyjazd Miłosza, i tu znów zaczynają się kolejne przeprawy.. Z Miłoszem trzeba trochę pochodzić gdy wróci, żeby się rozruszal po lekcjach spędzonych w większości na siedząco. Nie oddalając się zbytnio od dwulatki, która może się niespodziewanie obudzić oraz obiadu, który został wstawiony, a który powiniem zostać zjedzony przed ćwiczeniami w domu z rehabilitantką, bądź wyjazdem do logopedy ( w zależności od dnia). Po rozruszaniu zastanych kości dzieciaka i pomocy w skorzystaniu z toalety etc. Można już z mniejszym poczuciem winy, (ale jednak) wsadzić Go do fotelika, i czym prędzej dokończyć obiad, ( w międzyczasie: daj mi pić, daj mi laptop, weź mi laptop, daj mi coś słodkiego, daj mi ładowarkę, głodny jestem kiedy obiad??) Potem czas zaczyna przyspieszać, ze szkoły wraca kolejna pociecha, niebawem budzi się także dwulatka. I tu już zaczyna się survival. Przebrać, siku , pić. Oboje głodni. W ostateczności daje jednocześnie i wspomagam oboje, karmiąc. Jeśli coś o stałej konsystencji to Miłosz ćwiczy jedzenie samodzielne, z różnym skutkiem. :-) Ideałem jest sytuacja, w której siostra budzi się już po posiłku Miłosza, wtedy istnieje realna szansa, że ja też zaliczyłam obiad, jeśli nie, no to cóż, życie :-D Potem to już spacer, Miłosz na swych nogach, siostra pędzi przed nim. A potem to już ciężko się połapać , zadanie, kolacja, kąpiel itd. Ale, ale.. rano gdy to wszystko się rozkręca, jeszcze pomału, zapisuje pełna kartkę zadań na wieczór, kiedy dzieci pójdą spać i już w spokoju sobie zrobię to czy tamto.. Już widzę się oczami wyobraźni jak to wszystko odhaczam i spełniona kładę się spać. Co wieczór na wpół przytomna spoglądam na tą kartkę myśląc; przecież to nic pilnego, nie wysiedzę już ani minuty, padam na twarz, jutro na pewno się uda ...
sobota, 21 maja 2016
Maraton czytania
piątek, 13 maja 2016
aukcje
Zachęcamy do zaglądania na stronę allegro, na której sukcesywnie będziemy wystawiać rzeczy. Mamy nadzieję, że któraś z nich was zainteresuje :-)
niedziela, 8 maja 2016
wiosny c.d.
p.Madzia: Miły jak tam, zrobiłeś już te dziewięć pierwszych piątków?
Miły: tak,
p.Madzia: noo, to teraz Cię chyba wezmą do nieba z butami.. ;-)
Miły: chyba z Walkerem...
No cóż , jedni chodzą w butach, a Miły w Walkerze :-)
W trakcie przechadzki, zrywał kwiaty dla mamy;-) ;-)
niedziela, 17 kwietnia 2016
wiosna
Dla tych, którzy w niedzielę stają przed dylematem: spędzić ją aktywnie z rodziną, czy w końcu odpocząć, choć raz wykorzystując chwilę kiedy dziecko ma popołudniową drzemkę? Polecam przełamać opór i skłonić się w stronę tej pierwszej opcji :-) Bo jak wiadomo, najgorzej jest zacząć:-) I choć początkowo może być trudno, zwłaszcza jeśli nie wynieśliśmy z domu zwyczaju spędzania czasu wolnego w takiej formie, zapewniam , że warto. Aktywny wypoczynek, relaksuje bardziej niż dwugodzinne zaleganie na kanapie, które tylko pogłębia zmęczenie. Piszę to z perspektywy nie "tylko" matki, ale także osoby , od lat podnoszącej "ciężary";-) także dla tych, którzy maja problemy z kręgosłupem, ruch też może być odpoczynkiem:-)






























