poniedziałek, 22 lutego 2016

odrabiamy zadanie..

Miłosz odrabia z tatą zadanie z polskiego.. W jednym zadaniu trzeba napisać trzy przymiotniki do słowa Ziemia.. Wspólnie wymyślili, że Ziemia jest wyjątkowa i okrągła, trzeci przymiotnik nie chce przyjść do głowy...Brat podpowiada, że duża, ale my nie chcemy iść na łatwiznę i myślimy dalej. Każdy podaje jakieś przykłady, ale wydają nam się niedostatecznie dobre.. Miłosz cały czas chce przepchnąć swój pomysł mianowicie : OWALNA :-) Nie chcemy się zgodzić.. W końcu decydujemy się przyjąć pomysł Brata, bo jak wiadomo czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze...:-)
Przechodzimy do zadania drugiego, w którym należy zakończyć zdanie odpowiednim znakiem interpunkcyjnym i powiedzieć jakie to zdanie , pytające, oznajmujące, rozkazujące itp..
Tata czyta : "To jest moja nowa kosmolotnia."  Miłosz dobrze odpowiada, że na końcu powinna być kropka.
Tata: dobrze, a jakie to jest zdanie? Miły milczy...
Tata podpowiada: no Miły, to jest zdanie OOO.....
Miły wykrzykuje: OWALNE !



Podobał Ci się wpis? Zostaw komentarz.

czwartek, 11 lutego 2016

Miłek Ci nie zapomni :-)

Miłosz jak każde dziecko,łapie czasem lenia i nie chce iść do szkoły. W weekendy wstaje bardzo wcześnie, w tygodniu jednak, trzeba go budzić. Całą procedurę "zbierania się", trzeba sprawnie i sprytnie rozegrać, tak aby Miłek współpracował, i pokonał lenia:-) Czasem wystarczy jakiś pretekst typu: mam dużo lekcji lub, mam sprawdzian, albo pani będzie mnie pytać, by poranne przygotowania do szkoły zamieniły się w ciężką pracę;-) Miłek należy do osób, które jak się szybko wkręcą, to ani prośbą, ani groźbą  nic się nie wskóra, żadne szlabany na komputer na niego nie podziałają:-) Czasem trzeba próbować więc różnych trików, typu odwrócenie uwagi od wyimaginowanego problemu... Tu odbywa się pełna improwizacja, dostosowana do aktualnie zmieniającego się nastawienia Miłosza.. Czasem zdarza się coś drobnego, aczkolwiek atrakcyjnego obiecać (jest to tym trudniejsze ,że na Miłka nie działają obietnice żadnych zabawek). To bardzo wymagający zawodnik, i trzeba uruchomić pokłady swojej kreatywności, żeby wygrać;-) Jak wiadomo szybkie i kreatywne myślenie przed 7mą rano nie należy do najłatwiejszych zadań...Czasem więc zdarza się coś chlapnąć pochopnie, a jak wiadomo, dzieci nie zapominają.  Miły zaś należy do tych wybitnie pamiętliwych:-) Kiedy więc wczoraj rano, zdarzyło mi się powiedzieć coś nie do końca przemyślanego, już wieczorem miałam tego efekt w postaci wyrzutów syna :
Miły: "jutro nie idę do szkoły"
ja: co? przestań Miłoszku, jeszcze tylko dwa dni i weekend....
Miły: " wczoraj powiedziałaś, cytuje , " Miłoszku dzisiaj już idź bo nie zdążyłam napisać do pana Mariusza, i on już jedzie, jutro nie pójdziesz"...
Sięgnęłam pamięcią do poranku, ale nie mogłam sobie przypomnieć, dlaczego ja tak powiedziałam? Zaczęłam przekonywać Miłosza,że może źle się zrozumieliśmy, czy coś innego miałam na myśli. (Chociaż, sama w to nie wierzyłam, bo jak Miłek coś cytuje to można z całą pewnością przyjąć, że tak się powiedziało...) Na co On tylko powtarzał : "rano powiedziałaś, cytuje....."
W takiej sytuacji uznałam,że trzeba to jakoś odkręcić, więc przyznałam," no może faktycznie, ale zobacz, jeszcze tylko dwa dni i weekend a teraz przecież nie będziesz miał ćwiczeń w sobotę, bo nie ma p. Madzi, więc będziesz cały czas odpoczywał i relaksował się:-)
Potem zeszło na inne tematy, więc uznałam, że sytuacja jest załagodzona, i tylko w duchu wyrzucałam sobie, żeby uważać na słowa, nadal jednak nie mogłam sobie przypomnieć, co miałam na myśli mówiąc to rano..
Następnego dnia Miłosz obudził się z chrypą, i trochę pokaszliwał, pomyślałam jednak, że może to od suchego powietrza i przejdzie, gdy napije się herbaty a jeszcze lepiej gdy się zainhaluje... Niestety okazało się, że nie dość, że nie pomogło, to jeszcze po inhalacji wyszło jakieś uczulenie na buzi, która wyglądała po tym jak burak. :-(  Koniec końców Miły został w domu.. Teraz sobie przypomniałam.. Już poprzedniego ranka, wydawał mi się nie całkiem zdrowy, założyłam więc, że do jutra sytuacja się rozwinie, i zapewne zostanie w domu...:-)




Podobał Ci się wpis? Zostaw komentarz.

środa, 3 lutego 2016

Wstań

6.30 wiem, że jak zaraz nie wstanę to trzeba będzie w pośpiechu zbierać Miłoszka do szkoły. Bardzo tego nie lubię, więc siłą woli zwlekam się z łóżka obiecując sobie jak co dzień, że tym razem zamiast czytać , położę się wieczorem wcześniej.. Moje postanowienia wyparują już tego samego wieczoru , kiedy poranny kryzys będzie mglistym wspomnieniem, a ja będę chciała mieć chwile tylko dla siebie.. Wstając omiatam wzrokiem śpiących..Sprawdzam czy Miły jest przykryty, czy nie trzeba go przykręcić. Ogarnia mnie dziwne uczucie, jakby żalu czy współczucia, że jest od nas zależny. Nie doświadcza tego uczucia, że może wstać kiedy ma na to ochotę, lub kiedy musi, żeby zdążyć do szkoły.. To jednak wspaniale uczucie, mimo, że często  narzekamy gdy musimy wcześnie wstawać, dużo pracować, wszystko ogarniać. . to wspaniale kiedy nie jest się zależnym od innych. Można wyjść i pobiegać, poskakać kiedy ma się na to ochotę..bez ograniczeń. . Można wstać rano choć oczy jakby zasypane piaskiem,  ale cudowny mechanizm nóg poniesie nas w stronę kawy, która da złudne wrażenie, że się obudziliśmy.. Można planować co się dziś ugotuje na obiad, ile obowiązków i spraw uda się zrealizować.. Ile ścieżek zostanie przez nas przedeptanych...To naprawdę cudowne być sprawnym. . . Życzę Ci mój kochany Synku, żebyś doświadczył tego uczucia, gdy przestawiasz budzik na kolejne drzemki,  ale w końcu wstajesz by przeżyć swój pierwszy z wielu samodzielnych dni, które będą stanowić o Twojej przyszłości. ..




Podobał Ci się wpis? Zostaw komentarz.

piątek, 29 stycznia 2016

turnus rehabilitacyjny

Tradycyjnie ferie były pracowite, zwłaszcza dla Miłoszka, który dawał z siebie wszystko ćwicząc na turnusie rehabilitacyjnym w Filii. Codziennie 2,5 godziny rehabilitacji, na którą składały się ćwiczenia w pozycjach niskich,  chodzenie w kombinezonie Dunag przy pomocy balkonika i oczywiście fizjoterapeutki Pani Kasi ;-) oraz chodzenie na bieżni. W nagrodę za ciężką pracę, ostatniego dnia Miłosz skakał na trampolinie :-) Poza ćwiczeniami Miłoszek miał zajęcia z integracji sensorycznej (SI) oraz terapie ręki. Pani Kasia jest bardzo wymagającą terapeutką, jednak świetnie potrafi zdopingować Miłosza, który jest bardzo wytrwały ćwiczeniach. Dąży z uporem do wyznaczonego celu i przełamuje swoje ograniczenia. Jest bardzo zdyscyplinowanym pacjentem i ani razu nie narzekał, że jest ciężko i nie chce ćwiczyć. Choć wszyscy zdajemy sobie sprawę, jakie to dla niego trudne i ile musi z siebie dawać, tym bardziej podziwiamy Jego ducha walki..












wtorek, 26 stycznia 2016

ulotka

Po raz kolejny mogliśmy liczyć na pomoc Uli, która zaprojektowała nam piękną ulotkę, dotyczącą 1% podatku. Dziękujemy serdecznie za pomoc! Podziękowanie składamy także Brzeskiej Oficynie Wydawniczej, która wydrukowała dla nas duuużo tychże ulotek :-) DZIĘKUJEMY !!
Gdyby ktoś był chętny do pomocy przy rozprowadzaniu prosimy o kontakt mailowy. monika.ciurus@o2.pl




niedziela, 10 stycznia 2016

aż 1%

Kolejny raz zwracamy się do Was z prośbą o przekazanie 1% podatku, na rzecz  rehabilitacji Miłoszka. Okres rozliczeniowy trwa, w związku z tym mamy nadzieję, że będziecie pamiętać o naszym synku podczas składania zeznania podatkowego. Jesteśmy ogromnie wdzięczni gdyż tylko dzięki waszej pomocy Miłoszek może być rehabilitowany trzy razy w tygodniu po 1,5 godziny. Rehabilitacja w takim wymiarze godzinowym na Nfz byłaby całkowicie niemożliwa, nie mówiąc już o tym jak długo czeka się na przyznanie kilku zabiegów, i jak one wyglądają w przypadku dużego  i ciężkiego dziecka jakim jest już Miłosz. Dlatego też jedyna szansą  poprawy funkcjonowania naszego synka jest intensywna i regularna rehabilitacja z wykwalifikowanym fizjoterapeutą, która niestety jest również bardzo kosztowna. Miesięczny koszt ćwiczeń to 1560 zł . Ponadto zajęcia z neurologopedą raz w tygodniu, do tego dochodzą koszty sprzętu ortopedycznego typu buty, dopłata do wózka , czy pomoce dydaktyczne. Miłosz nosi także plastry okulistyczne na prawe oko, które także nie są refundowane. Wiemy, że jest mnóstwo dzieci, które potrzebują pomocy, jeżeli jednak zechcecie pomóc naszemu synkowi to będziemy ogromnie wdzięczni!! Wierzymy, że rehabilitacja sprawi, że z czasem Miłosz będzie mógł samodzielnie funkcjonować.
Dziękujemy!!!!


środa, 9 grudnia 2015

nasze cookies :-)

Święta coraz bliżej. Nie słyszeliśmy co prawda jeszcze reklamy coca-coli, ale to zapewne dlatego, że od dłuższego czasu w ogóle nie oglądamy telewizji... Po prostu z braku takiej potrzeby.. Jednakże czytając coś online, co i rusz natykam się na reklamy blogów, na których mamy pieczołowicie dziergają świąteczne szaliczki, wraz z dziećmi przygotowywują ręcznie robione kartki świąteczne, lub nocami produkują adwentowe kalendarze. No i jeszcze ciasteczka, pierniczki pieczone rodzinnie, już niedługo się zaczną. Z podziwem, oraz niejaką frustracją analizuję, gdzie ginie mój czas, który też mogłabym, przeznaczyć na precyzyjne planowanie, przygotowywanie i wykonywanie tychże czynności. Zerkam niekiedy na przepiękne (wcale nie ustawiane) blogowe zdjęcia z cyklu
"w moim magicznym domu" i zastanawiam się, jak tu rozciągnąć dobę, jak lepiej się zorganizować, żeby choć upiec z dzieciakami a nie w pośpiechu, ciasteczka... O kalendarzu nie było mowy, pomysł z kartkami też pewnie nie doczeka się realizacji nie tylko ze względu na brak czasu ale tez z uwagi na moje słabe zacięcie artystyczne.. Cóż, zajęcia plastyczne nigdy nie były moją najmocniejszą  stroną, nawet dziś gdy praktykuję rysowanie zwierzątek o które prosi mnie córka: "narysuj mi kotka", "narysuj pieska" . Ładny piesek Jagódko? ooo, to nie piesek, to konik!! A mnie się wydawało, że po setnym piesku idzie mi już całkiem nieźle...:-(
 W ostatnich dniach Miłosz był w domu, bo się przeziębił, zaraził siostrę więc dzień prócz standardowych obowiązków składał się głównie, z inhalowania, pojenia, podawania witamin, usuwania kataru, zakraplania nosa itd, w kółko. Dziś Miłosz poczuł się lepiej, a mnie wydawało się, że jesteśmy trochę do przodu z czasem więc co tam , możemy zrobić ciasteczka, których wykonanie odkładam już jakieś pół roku;-) Jeszcze tylko obiad, pranie, karmienie, to tamto i czas się skurczył jak zwykle. Poza tym rehabilitacja no i jeszcze popołudniu wywiadówka... No ale słowo się rzekło a słowa trzeba dotrzymać, więc wieczorem upiekliśmy z Miłoszkiem ciasteczka, które własnoręcznie wycinał. Sam też wałkował ciasto,  więc można powiedzieć, że wyszły wprost spod jego ręki;-) 
No i są przepyszneeee:-)