czwartek, 9 stycznia 2014

Pan Józek, hodowca kurczaków.. ;-)

Ten rok już od samego początku pełen jest niespodzianek.
Aura płata nam miłe figle (+11°C i więcej na początku stycznia może i nie dziwi nikogo w Nowej Zelandii, ale tutaj raczej normą nie jest, choć i to powoli się zmienia...)
Nic więc dziwnego że skoro my, ludzie, jesteśmy zaskoczeni to przyroda jest zdezorientowana.
Przykładów można by przytoczyć mnóstwo - to jakieś roślinki owocują, to motylki lub inne zwierzątka budzą się ze snu..
Nic dziwnego, one mają tak że jak jest ciepło to znaczy że jest to ta pora gdy trzeba pomyśleć o przedłużeniu gatunku..
Tak samo też zapewne pomyślała sobie kwoka, która tuż po Nowym Roku wysiedziała małe kurczątka.. :-)
Nasz Miłośnik zwierząt przejął oczywiście opiekę nad nimi...
Od razu nazwaliśmy go "Pan Józek, hodowca kurczaków"

wtorek, 7 stycznia 2014

Najlepiej na zdjęciu wychodzi się z rodziną..

Tytuł tego posta jest przewrotny i wypaczony celowo, jednakże bardziej aktualny niż oryginał, gdyż dzieciństwo jest to wiek w którym nasze rozwinięte ego nie psuje jeszcze relacji z innymi...
Każdy z nas nosi w sobie wspomnienia sielankowości tamtych chwil z dzieciństwa, trochę przekolorowanych jak zdjęcia z Polaroida, choć wiadomo że zwłaszcza wtedy, dawniej, często bywało gorzej i bardziej szaro niż jest dzisiaj..

Chłopcy bardzo serdecznie przyjęli siostrzyczkę w domu, współzawodnicząc ze sobą w  komplementach, uśmiechach i walcząc o jej uwagę..
Czasami trzeba było ich hamować, bo malutka miała zdecydowanie za dużo bodźców, zwłaszcza jak na noworodka..
Dochodziło do scen zazdrości typu "bo siostra patrzy w stronę brata" lub "przestań  ją wołać" Ogólnie była spora huśtawka nastrojów..
Koniec końców animozje poszły na bok i wspólne dobro pojednało rodzeństwo.
Morał jest taki, że dzieci w swej istocie są mądrzejsze od dorosłych, bo to co w dzieciństwie przychodzi nam z łatwością, w życiu dorosłym czy to poprzez dumę, pychę czy ambicje często jest wręcz nie do pomyślenia..
Wspaniałe jest to, że tak ważnych i jakże często przez dorosłych zapominanych rzeczy można uczyć się na nowo od takich małych, mądrych ludzików..
A oto wreszcie kanwa tego przydługawego wywodu zatrzymana w paru ujęciach.
A miało być krótko i na temat...
Zachęcam do komentowania, poczytać jest dobrze, a skomentować lepiej.
Ciekawią nas także Wasze przemyślenia...

środa, 1 stycznia 2014

Nowy Rok jest dziewczynką..

Wszyscy czekaliśmy na tę chwilę...
W zasadzie już od Świąt Bożego Narodzenia - Nowy Rok!...
Myśleliśmy że przyjdzie wcześniej, może nawet w Wigilię- wtedy miał zresztą termin...
Dziwi Was jak to możliwe??
Już spieszę wyjaśniać..
Nasz Nowy Roczek, to bobasek - siostrzyczka Miłoszka, z utęsknieniem wyczekiwana przez całą całą naszą rodzinę..
Jak na Nowy Roczek przystało, urodziła się w Sylwestrowo-noworoczną noc, po północy...
Jej waga wynosiła też, jak to Roczek!- 365 dkg czyli 3kg,650g!
Gdy już nasz Roczek miał kilka godzin, odwiedziła go rodzinka z Miłoszkiem na czele. Każdy chciał zobaczyć naszego bobaska. Siostrzyczka została bardzo ciepło przyjęta przez swoich Braciszków.
Ich zachwytom nie było końca. Każdy chciał się choć na chwilkę przytulić do tej małej kochanej istotki. Trzeba było uważać żeby przypadkiem nie zrobić jej krzywdy...
Oto kilka zdjęć z tego ważnego dla nas wydarzenia...

niedziela, 15 grudnia 2013

podsumowanie roku przed czasem:-)

Ten rok zapisze się w naszej pamięci jako wyjątkowy czas. Tak wiele w nim się  wydarzyło , że można by tym obdzielić kilka lat:-) Wiele pozytywnych, kilka przykrych spraw, na korzyść jednak tych pierwszych. W ciągu tego roku Miłoszek miał operowane drugie jąderko, przeszedł zabieg likwidujący zeza, poza tym udało nam się zorganizoważ rehabilitację domową z terapeutą Ndt, kupić wózek aktywny na którym niestety miał wywrotkę toteż przeżyliśmy niemały strach i związane z tym obawy, szczęśliwie wszystko dobrze się skończyło. Potem emocje związane z  podjęciem nauki w nowej szkole , zbiórka na Walkera, która zakończyła się sukcesem:-), rozpoczęcie aukcji charytatywnych na Allegro, na rzecz Miłoszka. Jednak najważniejsze wydarzenie tego roku jeszcze przed nami:-)...Niebawem bowiem powitamy na świecie  nowego członka naszej rodziny- Miłoszkową siostrzyczkę:-), która będzie dla nas wszystkich najwspanialszym prezentem gwiazdkowym:-) Miłoszek juz nie może się doczekać narodzin siostrzyczki, którą obiecał się opiekować i już obmyśla jakie bajki jej włączy;-)
czekamy więc...planowany termin narodzin...wigilia...


wtorek, 3 grudnia 2013

Dziękujemy za 1%

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą, której Miły jest podopiecznym, zakończyła księgowanie 1% podatku z ubiegłego roku. Serdecznie Dziękujemy Wszystkim, którzy przekazali 1% na rehabilitację Miłoszka. Dzięki Wam Miłoszek może mieć regularne ćwiczenia z fizjoterapeutą w domu. Jest to dla nas i dla Miłego bardzo ważny aspekt codzienności, dzięki któremu ma szanse na osiąganie kolejnych szczebli samodzielności.
Dziękujemy! to takie zwykłe słowo, ale tyle dobra ile w ostatnim czasie uzyskaliśmy od Was nie odwzajemni żadne podziękowanie, a żadne słowo nie jest w stanie wyrazić naszej radości i wdzięczności za to, że jesteście z nami i niesiecie nam pomoc! Życzymy Wszystkim, aby dobro to powróciło do Was ze zdwojoną siłą!!
W ubiegłym roku, 1% podatku został przekazany na rzecz Miłoszka przez wspaniałych ludzi w Urzędach Skarbowych w:
Bochni, Brzesku, Tarnowie, Nisku, Krakowie, Nowym Mieście Lubawskim, Stalowej Woli, Malborku, DąbrowieTarnowskiej, Wieliczce, Złotowie, Katowicach, Tarnobrzegu, Warszawie, Skarżysko Kamiennej,
Jędrzejowie, Jaworznie, Proszowicach, Przemyślu, Łukowie, Nowym Sączu, Tarnowskich Górach, Dębicy
Oleśnie, Wrocławiu

Dziękujemy!!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

ech ten Miły...

Miły uczy się kilku zadanych modlitw na religię. Powtarzamy:
Ja: Zdrowaś Mario..
Miły: Zdrowaś Mario..
Ja: łaski...
Miły: łaski bez...

... no coment...;-)

niedziela, 1 grudnia 2013

Weekendowo- Walkerowo

Mamy już rolki do Walkera  i Miły o wiele lepiej śmiga:-) Jak wyruszył na spacer w sobotę to chciał pójść aż do sklepu (1,5km;-) Pokonywał także przeszkody na łące i to podobało mu się najbardziej:-) Oczywiście tak jak obiecał gonił nas do utraty tchu (naszego;-) Nawet pogoda Mu sprzyjała , bo cały dzień był pochmurny a jak Miły wrócił z zajęć od logopedy i powziął decyzję o spacerku to wyszło piękne słoneczko i zaszło dokładnie wraz z powrotem Miłoszka do domu:-)